8 września 2012 r. w Godzisławiu odbyła się gra terenowa „Skarb na wzgórzu młyńskim” zorganizowana przez Stowarzyszenie GDL Godzisław. Fabuła gry powstała w oparciu o starą mapkę odręcznie narysowaną przez pewnego Niemca, dawnego mieszkańca wsi Godzisław, która wskazuje drogę na wzgórze, gdzie w dawnych czasach stał młyn.

 

 

 

Nieistniejący już młyn w Godzisławiu

 

Odręczna mapka prowadząca na wzgórze młyńskie

 

W grze wzięło udział blisko 30 uczestników, którzy zostali podzieleni na 4 grupy. Każda grupa znajdowała się pod opieką jednej z wolontariuszek – Oli Kowalczyk, Oli Maszoty, Ani Widerskiej lub Emilii Roś.

 

 

 

Opiekunki grup – Ola K., Emila, Ania, Ola M.

 

Tu opiekunki grup w pełnej krasie

 

Każda z grup wybrała dla siebie nazwę, a następnie dla wyłonienia kolejności wyruszania w trasę przestawiciele drużyn zmierzyli się w rzutach lotkami. Przed ruszeniem w drogę każda z drużyn miała czas na zaznajomienie się mapką i dopasowanie do właściwego miejsca tłumaczeń niemieckich słów na niej występujących.

 

 

 

Drużyny wyruszały na poszukiwanie skarbu w kilkuminutowych odstępach. Poszukiwania nie były jednak takie proste, jak uczestnikom początkowo się wydawało. Już na najbliższym rozwidleniu dróg na drużyny czekał wolonarusz – Sebastian Gumiela. Aby przejść dalej należało odpowiedzieć na zadane przez niego pytanie geograficzne, z którym jednak wszystkie drużyny poradziły sobie bez problemu.

 

 

 

Po pokonaniu tej chwilowej trudności drużyny mogły ruszyć dalej.

 

 

 

Jednak już na kolejnym skrzyżowaniu rzadko uczęszczanych szlaków na uczestników gry czekała kolejna przeszkoda do pokonania. Aby przejść dalej należało odszukać ukrytą w wysokiej trawie małą karteczkę z narysowaną właścią dalszą drogą, nad czym czuwał Marcin Catewicz. Wszystkie drużyny przeszły i tę próbę bez szwanku.

 

 

 

Ale już kilakset metrów dalej, na skrzyżowaniu starej, nieuczęszczanej już drogi do Czech i drogi prowadzącej na szczyt młyńskiego wzgórza, przy wiekowym i ogromnym dębie obrosłym mchem, na drużyny czekał Piotrek „Łere” Żak, który dalszą grę uzależniał od wykazania się znajomością stron świata. Mianowicie wolontariusz ten każdej drużynie przedstawiał następującą zagadkę: „Mech na drzewie rośnie po północnej stronie. Ty idź na wschód”. Jednakże i tym razem, po dłuższych bądź krótszych wahaniach, każda z drużyn podążyła właściwą drogą. Lecz zaraz potem, przy kolejnym wiekowym dębie na drużyny czekał Bartek Pesta raczący uczestników tym razem zadaniem matematycznym, które summa sumarum nie okazało się jednak dla nikogo z uczestników przeszkodą nie do przejścia.

 

 

 

Zadanie matematyczne wcale nie było takie proste

 

W dalszej części wędrówki po skarb droga przerodziła się w wąską ściężkę wiodącą przez gęsty las. Jeśli uczestnicy gry sądzili, że mają za sobą najtrudniejsze przeszkody, już niebawem przekonali się w jakim błędnym przekonaniu pozostawali. Już prawie pod samym szczytem młyńskiego wzgórza, ścieżkę zagradzała brama strzeżona przez Damiana Kowalczyka i Tomka Gumielę. Aby ją przejść drużyny musiały odnaleźć klucz ukryty w gęstwinach lasu. Tej próby nie udało się przejść żadnej z drużyn, wobec czego każda z nich, aby kontynuować wędrówkę, musiała wejść w łaski strażników obietnicą przekazania w ich ręcę części skarbu jaki zdołają odnaleźć na szczycie wzgórza.

 

 

 

Po przejściu bramy nic już nie stało na przeszkodzie dotarciu na szczyt wzgórza, gdzie dawniej stał młyn wiatrowy. Dzisiejsze wzgórze młyńskie nie przypomina tego sprzed dzięsiątek lat, po młynie nie ma śladu, wzgórze gęsto zarosło lasem. Ale został skarb zakopany tam przez ostatniego godzisławskiego młynarza. Dlatego każda grupa po dotarciu na szczyt wzgórza dostawała wykrywacz metalu i szpadel, przy pomocy których mogła odszukać ów skarb. A skarbem okazały się… metalowe pojemniki pełne słodkich cukierków, paczka – a jakże – mąki, a także – zupełnie nieprzewidzianie przez organizatorów – oryginalna śruba pochodząca z młyna.

 

 

 

Słodki skarb kolejnej drużyny.

 

Każda drużyna w drodze powrotnej spełnić musiała obietnicę poczynioną względem strażników strzegących bramy, dzieląc się częścią odnalezionego skarbu.

 

 

 

Słodki skarb jednej z drużyn.

 

 

 

Skarb odnaleziony przez jedną z drużyn – mąka zakopana przez godzisławskiego młynarza.

 

Po powrocie do godzisławskiego parku, skąd drużyny wyruszały, zarówno uczestnicy gry jak i organizatorzy mogli posilić się kiełbaską z ogniska, a na deser posmakować lodów i słodyczy, które zasponsorował radny Rady Gminy Grzmiąca Józef Wygonny.

 

 

 

Gra terenowa „Skarb na wzgórzu młyńskim” zorganizowana została w ramach naszego projektu „Kraina jakiej nie znacie” dofinansowanego ze środków Programu „Działaj lokalnie VII” Polsko – Amerykańskiej Fundacji Wolności realizowanego przez Akademię Rozwoju Filantropii w Polsce oraz Ośrodek Działaj Lokalnie w Szczecinku.

 

 

 

Dziękujemy darczyńcom: panu Wiesławowi Suchowiejko Posłowi na Sejm RP za zasponsorowanie napojów oraz panu Józefowi Wygonnemu radnemu Rady Gminy Grzmiąca za zasponsorowanie słodkiego poczęstunku.